środa, 12 lutego 2020

Teresa Driscoll "Obserwuję cię"

Autorka: Teresa Driscoll 
Tytuł: "Obserwuję cię"
Wydawnictwo SQN, wrzesień 2018




Thriller, który nie wciąga - to nie brzmi za dobrze, prawda? Opis wydawcy na tylnej okładce jest znacznie bardziej intrygujący, niż to co naprawdę się w książce wydarza. O blurbach nawet nie wspominam, bo to jest odrębny zapis upadku marketingu. No ale... zaczyna się zdecydowanie ciekawie. Bohaterka podczas podróży do Londynu, słyszy w pociągu rozmowę dwóch nastolatek z młodymi mężczyznami. Gdy dowiaduje się, że właśnie wyszli z więzienia, budzi się w niej niepokój. Przesiada się do innego wagonu. Następnego dnia okazuje się, że jedna z dziewcząt zaginęła. Kobieta zgłasza się na policję, ale jej informacje nie pomagają w odnalezieniu zaginionej. Za to rok po tym wydarzeniu zaczyna otrzymywać listy z pogróżkami. Początek intrygi naprawdę super, ale potem w trakcie próby rekonstrukcji, co się właściwie stało tego dnia, czytelnik zostaje zarzucony mnóstwem dosyć nudnych wątków, które oczywiście mają utrudnić odkrycie prawdy. Autorka próbuje wprowadzać nas w świat bohaterów, dać nam trochę "głębi psychologicznej", ale dosyć marnie to wychodzi. Całość nudna i mocno naciągana. 


Moja ocena: 3/6 

czwartek, 30 stycznia 2020

Lesley Kara "Plotka"

Autorka: Lesley Kara 
Tytuł: "Plotka" 
Wydawnictwo Otwarte, maj 2019

Lekki, przyjemny, psychologiczny thriller - w sam raz jeżeli mamy ochotę na wieczór z książką, ale nie pożądamy akurat zbyt ciężkich i mrocznych tematów. Wciąga, zaskakuje, jest dawna zbrodnia, obecna miłość, niespodziewane zwroty akcji i plotka. Od niej wszystko się zaczyna. Joanna ze swoim synkiem Alfiem przeprowadza się z Londynu do Flinstead, aby rozpocząć nowe życie, być bliżej babci dziecka, zwolnić, mieć więcej czasu. W miasteczku słyszy plotkę o kobiecie, która wiele lat temu, sama będąc jeszcze dzieckiem, wbiła 10-letniemu chłopcu nóż w serce. Nie przejmuje się tym za bardzo. Ale gdy nadarza się okazja, powtarza plotkę, aby zagaić rozmowę i zbliżyć się do miejscowych kobiet. Oczywiście wszystko wymyka się spod kontroli i prowadzi do zaskakującego finału. 

Moja ocena: 4/5

Tomasz Michniewicz "Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata"

Autor: Tomasz Michniewicz
Tytuł: "Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata"
Wydawnictwo Otwarte, październik 2018 

Bardzo depresyjna lektura. Autor towarzyszy zwykłym, przeciętnym osobom z siedmiu krajów w zmaganiach ich codziennego życia na przestrzeni kilu lat. Bohaterowie pochodzą z Finlandii, Kolumbii, Japonii, Ugandy, Kalkuty, Indii i USA. Książka porusza konkretne tematy (np. dzieciństwo, edukację, pierwsze randki i dorastanie, dostęp do opieki zdrowotnej, żeby wymieć tylko  niektóre) i przedstawia jak one wyglądają w poszczególnych krajach. Przygnębiająca, bo do bólu uświadamia, jak bardzo przyszłość każdego człowieka na Ziemi, zdeterminowana jest przez jego miejsce urodzenia. Historie o ubogich, wybitnych jednostkach, które same, własną pracą i siłą woli wydostają się z biedy i osiągają w życiu wiele, oczywiście brzmią i sprzedają się świetnie. Ale prawda jest taka, że dotyczą ułamka promila ludności. Znakomita większość pozostanie tam, gdzie jest, bez żadnych szans na poprawę losu. Dodatkowo w cieniu tzw. cywilizacji zachodniej, która ograbia świat jak długi i szeroki. 

Perspektywa USA narzuca światu narrację. Doskonałym przykładem z książki jest opis 11 września 2001 roku. 

"Ameryka została zaatakowana. 
Każdy w Stanach Zjednoczonych pamięta, gdzie był i co robił, gdy dowiedział się o ataku 11 września. 

- Każdy w Finlandii też pamięta ten moment. Ja wszedłem właśnie do domu mojego przyjaciela. Zobaczyłem w telewizji, co się dzieje i pomyślałem, że na moich oczach zmienia się cały świat. 

- Siedziałam wtedy w domu i oglądałam relację na żywo. Było już po północy, w Tokio jest czternaście godzin później niż w Nowym Jorku. Byłam wstrząśnięta tym, co widzę. 

- Każdy przecież pamięta, gdzie był i co robił, gdy dowiedział się o ataku 11 września...

- 11 września? Nie kojarzę. To jakaś specjalna data?

- Nic mi nie przychodzi do głowy. Tu, w Afryce za dużo się dzieje cały czas, żeby jeszcze śledzić wydarzenia ze świata. 

- Wiesz, ilu w Kolumbii stale ginie ludzi, ile się złego dzieje? To nie był jakiś wyjątkowy dzień. 

- Datę oczywiście znam, bo dużo się o niej mówi, ale żeby pamiętać, co wtedy robiłam, to nie. Ale pamiętam 26 stycznia, gdy usłyszeliśmy o trzęsieniu ziemi w Gudżaracie. Stałam wtedy w kolejce po wodę. Wszyscy płakaliśmy. Zginęło mnóstwo ludzi. To była okropna tragedia. 

29 lipca. Powodzie po wylaniu Indusu w Pakistanie. Czternaście milionów ludzi straciło domy. 

12 stycznia. Trzęsienie ziemi na Haiti zabiło dwieście tysięcy ludzi. 

26 grudnia. tsunami wywołane przez trzęsienie ziemi przy indonezyjskiej Sumatrze pozbawiło życia dwieście trzydzieści tysięcy ludzi i zabrało domy kilku milionom. 

Cyklon Nargis. Birma, Sri Lanka. Sto pięćdziesiąt tysięcy zabitych. 

Trzęsienie ziemi w Kaszmirze. Sto tysięcy zabitych, cztery miliony pozbawione domów. Syczuan - siedemdziesiąt tysięcy zabitych, trzysta tysięcy rannych, pięć milionów bez dachu nad głową. 

Huragan Katrina zabił w USA tysiąc osiemset osób. 

- Wiadomości tworzą ci, co piszą do gazet. kto słyszał, że w zeszłym roku w moim kraju rząd wymordował wszystkich Rwenzururu? Spalili ich żywcem. Nikt nie słyszał."

Polecam!
Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Tara Westover "Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie"

Autorka: Tara Westover 
Tytuł: "Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie"
Wydawnictwo Czarna Owca, sierpień 2019
Czyta: Julia Whelan 


Tara Westover urodziła się i wychowała w Idaho, w rodzinie mormonów jako jedna z siódemki rodzeństwa. Ojciec, religijny fundamentalista, był zbyt radykalny nawet dla swoich braci w wierze. Rodzina mieszkała z dala od innych domów, utrzymywała niewiele kontaktów towarzyskich i dążyła do pełnej "samowystarczalności" w obliczu nadchodzącego końca świata. Na to wydarzenie szykowali się nieustannie: budowali bunkry, gromadzili zapasy jedzenia i paliwa, w planach była też niezależna od rządu instalacja wodna i generatory prądu. Utrzymywali się głownie z pracy na złomowisku. Mama Autorki zbierała zioła i przyrządzała z nich "lecznicze" mieszanki. Była też nielegalną położną, pomagała przy porodach kobietom, które nie miały ubezpieczenia medycznego. Ojciec nienawidził rządu federalnego i wszystkiego, co rząd wspierał i fundował. Każdą instytucję centralną postrzegał jako siedzibę rządowych szpiegów. Generalnie świat według niego składał się z faszystów, agentów i socjalistów w Kalifornii. Alternatywą oczywiście był Bóg, który będzie prowadził i któremu należy ufać. Z tych przekonań wyrastała silna nienawiść do szkoły, lekarzy, antybiotyków, wszelkiego wsparcia ze strony instytucji publicznych. Z zawierzenia Bogu brały się też tak absurdalne pomysły jak wymontowanie z samochodu pasów bezpieczeństwa, podróżowanie w skrajnie niesprzyjających warunkach pogodowych (burze śnieżne) czy praca dzieci na złomowisku z ciężkim sprzętem, absolutnie bez żadnych zabezpieczeń. (Ilość wypadków w rodzinie była porażająca). Wszystko oczywiście w imię Boga.

Tara Westover nigdy nie chodziła do szkoły. Jej "edukacją" zajmowała się mama, oczywiście o ile nie było akurat nic pilniejszego do zrobienia w domu. Przyszedł jednak moment, gdy jeden ze starszych braci wyjechał się uczyć i zaczął gorąco namawiać do tego swoją młodszą siostrę. Autorka sama przygotowywała się do testów, a potem wyjechała na uczelnię. Jej edukacja była nieustanną walką - o przetrwanie i utrzymanie się, o uzupełnianie wiedzy, którą przyjmuje się, że każdy w wieku 17 lat ma, o zdobywanie informacji o tym JAK się w ogóle uczyć. Była to ścieżka pełna wyrzeczeń, wstydu, poruszania się po omacku. Tara Westover mimo swojego chronicznego braku umiejętności proszenia o pomoc i przyjmowania jej, wykorzystała możliwości, które przed nią postawiło życie. Miała szczęście spotkania na swojej drodze osób, które w jej imieniu prosiły o wsparcie, a tym samym umożliwiały jej uczenie się. Autorka własną bardzo ciężką pracą i przychylnością wybitnych profesorów skończyła uniwersytet w Cambridge, zdobyła stopień doktora, była też stypendystką na Harvardzie. 


Nie jest to jednak ckliwa ani motywacyjna opowieść o amerykańskim śnie z wydźwiękiem: patrzcie, jak się chce, to można. Dla mnie najciekawsze w tej książce było bardzo bolesne "odchodzenie" od rodziny, wyzwalanie się z ogłupiających prawd, które Autorkę ukształtowały, porzucanie przekonań ojca, wchodzenie na ścieżkę "grzechu" i łamania zasad, którymi każde dziecko przesiąka z racji dorastania w konkretnej rodzinie. Tara Westover zaczęła widzieć, że ludzie żyją inaczej: np. idą do lekarza jak są chorzy, biorą antybiotyki i środki przeciwbólowe, gdy jest taka potrzeba, a nawet przyjmują stypendia na naukę, gdy są do tego uprawnieni i szczepią się, żeby zapobiec chorobom, zamiast wierzyć, że Bóg ich poprowadzi. Skok z jednego świata do drugiego był czymś niewyobrażalnym. Ale wszystkie małe kroki, własne analizy i przemyślenia Autorki, doprowadziły ją do odejścia od rodziny. 
Drugim bardzo ciekawym wątkiem jest przemoc, jakiej Tara Westover doświadczała ze strony starszego brata i absolutne wyparcie się tego faktu przez matkę i ojca. Nikt nie był jej w stanie zapewnić ochrony, gdy tego potrzebowała, jak również nie udało się nakłonić rodziców, żeby przyznali, że wiedzieli o problemie. Trwałe, solidne, absolutne wyparcie mimo, że zarówno siostra, jak i Autorka, a także żona brata (ta jako bezsprzeczna, permanentna, aktualna ewidencja) doświadczały z jego strony brutalnej przemocy. Tara Westover jako ta, która nie chciała się wyprzeć własnych doświadczeń, została określona jako "przejęta przez szatana". Odcięcie się od brata i rodziny z tego właśnie powodu, też było jej ciężką wewnętrzną walką. Epizody, kiedy ciągle tam wracała z nadzieją, że być może tym razem jej nie zgnoi, naprawdę czytało się z bólem serca. Po przedłużających się stanach depresyjnych, niemożności studiowania i pisania, Autorka w końcu skorzystała z pomocy psychologa. 
Cały proces wchodzenia Tary Westover w "normalne" życie, pokonywania barier, zawstydzenia, nawiązywania kontaktów społecznych i  przyjacielskich, odkrywanie siebie, wychodzenia z "własnej jaskini", mówienie szczerze o sobie i swoim pochodzeniu, cała droga jaką przebyła, wszystko to budzi ogromny szacunek. 

Bardzo ważna lektura!
Polecam!

Moja ocena: 6/6



piątek, 10 stycznia 2020

Julian Barnes "Pomówmy szczerze"

Autor: Julian Barnes
Tytuł: "Pomówmy szczerze"
Wydawnictwo Świat Książki, wrzesień 2019

Bardzo lubię książki Juliana Barnesa, ale ta akurat mnie jakoś wybitnie  nie zachwyciła. 
Do duetu Stuarta i Oliviera, dwóch przyjaciół ze szkoły, dołącza Gillian, przyszła żona jednego z nich. Przyjaźń mężczyzn zostaje wystawiona na próbę, gdy okazuje się, że obydwaj są niej zakochani. "Pomówmy szczerze" to przeplatające się ze sobą opowieści trójki bohaterów, przedstawiających własną wersję wydarzeń i starających się do niej nakłonić słuchacza. Każdy z nich opowiada bardzo przekonująco, ciężko osądzić, kto ma rację. Ciekawe jest to, że pamiętają te same wydarzenia, ale widzą i interpretują je zupełnie inaczej. 

Moja ocena: 4/6

wtorek, 31 grudnia 2019

Lori Gottlieb "Maybe you should talk to someone"

Autorka: Lori Gottlieb
Tytuł: "Maybe you should talk to someone" 
Wydawnictwo: Houghton Mifflin Harcourt, kwiecień 2019
Czyta: Julia Whelan

Lektura wciągająca absolutnie od pierwszej do ostatniej strony!
Lori Gottlieb, terapeutka, dziennikarka The Atlantic z cotygodniową kolumną "Dear Therapist", w której odpowiada na listy i analizuje problemy czytelników, w swojej ostatniej książce zabiera nas do gabinetu na sesje z pacjentami. Jednocześnie jej życie osobiste trochę się skomplikowało i po tym jak rzucił ją "chłopak", Autorka sama musi szukać pomocy terapeuty. 
Na samym początku poznajemy Johna - człowieka, który jest zupełnie odcięty od własnych emocji oraz panicznie boi się zbliżyć do kogokolwiek. Szorstki, opryskliwy, nieustannie narzekający na świat złożony z idiotów. Lori Gottlieb jest jego kolejną terapeutką, po tym jak porzucił kilku poprzednich, ponieważ byli... idiotami. Gabinet odwiedza też Julie, śmiertelnie chora na raka kobieta, Rita z myślami samobójczymi i ogromnym poczuciem winy wobec swoich dorosłych dzieci, a także Charlotte - młoda kobieta z nieuświadomionym problemem alkoholowym. Wszyscy bohaterowie, czują, że coś jest w ich życiu nie w porządku, ale nie potrafią tego nazwać. Każda sesja przynosi jednak "zerwanie" kolejnej warstwy i powoli wraz z samymi pacjentami i ich terapeutką docieramy do sedna poszczególnych problemów. I nie są to łatwe momenty. Autorka też próbuje odkryć, co naprawdę jej dolega i w tym celu odwiedza co tydzień swojego terapeutę Wendell'a. Mamy więc akcję rozrzuconą pomiędzy dwoma gabinetami psychologów. A przy okazji dużo informacji na temat standardów i etyki pracy terapeutów, postrzegania pacjentów, walki z własnymi emocjami. Wszystko to bardzo, bardzo ciekawie przedstawione. Autorka ma ogromne poczucie humoru, więc co chwila wybuchamy śmiechem. Ale lektura dostarcza też dużo wzruszeń i łez, bo problemy pacjentów są poważne. 


Gorąco polecam!
Moja ocena: 6/6


poniedziałek, 9 grudnia 2019

Elizabeth Strout Tytuł: "Olive powraca"





Autorka: Elizabeth Strout
Tytuł: "Olive powraca"
Wydawnictwo Wielka Litera & Random Hause, 
Październik 2019

Olive Kitteridge powraca. Po serialu HBO już na zawsze z twarzą Frances McDormand. 
Elizabeth Strout zabiera nas znowu do Crosby, Main, miejscowości rozciągającej się nad przepięknym atlantyckim wybrzeżem, zanurzonej w swoich codziennych sprawach, z dala od wielkomiejskiego, snobistycznego życia Bostonu, Cambridge i Portland. Olive, była nauczycielka matematyki, postrach miasteczka, jedna z mniej lubianych postaci, ma ponad 70 lat i zaczyna zmagać się z problemami dotykającymi osób starszych. Całe życie nieprzyjemna i ostra, w drugiej części bywa czasami nawet miła. Jednakże ciągle pozostaje sobą: silną, niezależną kobietą, ze zdroworozsądkowym podejściem do życia, mało sentymentalną, rzeczową i zupełnie nieroztkliwiającą się nad sobą. Olive albo się kocha, albo szczerze nie znosi. Ja ją uwielbiam. Wali prosto z mostu, co myśli. Aczkolwiek wraz z wiekiem uczy się, że czasem warto zachować swoje opinie dla siebie. Zagorzała przeciwniczka Trumpa. Nie zawsze rozumie zmieniający się świat, ale trzeba jej przyznać, że zachowuje się po prostu przyzwoicie: np. nie toleruje w swoim domu opryskliwego zachowania wobec kobiety pochodzącej z mniejszości somalijskiej. Szybko ocenia ludzi, wielu z nich nie lubi, ale potrafi pokonać swoje uprzedzenia i zahamowania i wczuć się w czyjąś trudną sytuację. To jest osoba, która działa. Nie słodzi, nie obsypuje miłymi słowami, ale gdy potrzebna jest konkretna akcja (np. któraś z bohaterek właśnie zaczyna rodzić), to Olive będzie tą, na którą można liczyć.


W "Olive powraca" spotykają się bohaterowie kilku powieści Elizabeth Strout. Ich losy splatają się ponownie po wielu latach własne w Crosby, Maine. Przeżywają razem swoje codzienne problemy: utratę zdrowia, dorastanie i wyjazd dzieci, samotność. Olive po dwóch małżeństwach i pochowaniu dwóch mężów, zaczyna się nawet szczerze przyjaźnić z kobietą poznaną w domu spokojnej starości. Wszystko się jeszcze może zdarzyć. 

Kolejna wspaniała książka Elizabeth Strout!!!
Gorąco polecam!

Moja ocena: 6/6

wtorek, 3 grudnia 2019

Yunte Huang "Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią"



Autor: Yunte Huang
Tytuł: "Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią"
Wydawnictwo Poznańskie, kwiecień 2019




Niesamowita historia Changa i Enga Bunkerów, urodzonych w 1811 roku w Syjamie braci, zrośniętych tułowiem - płatem skóry i tkanek, długości około 14 cm. Dali początek ogólnie używanej nazwie "bracia syjamscy" dla wszystkich nierozdzielonych bliźniąt. 
Wypatrzył ich, pływających po rzece w rodzinnym kraju, przedsiębiorca Robert Hunter, który wszedł w spółkę z Ablem Coffinem i razem wystawiali braci w Stanach i Europie. Ostatecznie to wyłącznie Abel Coffin został "właścicielem" bliźniaków.  Eksploatowani ponad wszelkie wyobrażania, bracia przynieśli Coffinowi ogromne korzyści materialne. Jednocześnie nie byli przez niego zbyt dobrze traktowani. Przedsiębiorca oszczędzał na ich potrzebach każdego centa, którego mógł oszczędzić. Bracia natychmiast po wyruszeniu z Syjamu, zaczęli się uczyć angielskiego. Z upływem kolejnych lat posługiwali się nim coraz płynniej. Zrozumieli też, że są nagminnie wykorzystywani i oszukiwani. Udało im się wyplątać z pokrętnej umowy z Coffinem i rozpocząć samodzielną "karierę'. Z uzbieranych pieniędzy kupili w końcu majątek w Karolinie Północnej i osiedli tam na stałe. Stali się posiadaczami ziemskimi i właścicielami niewolników. Najwięcej emocji wzbudziło ich małżeństwo z dwiema siostrami. Początkowo wszyscy mieszkali razem. Z czasem każda rodzina miała swój własny dom, a bracia przebywali trzy dni w jednym, a trzy dni w drugim domu. Pary doczekały się łącznie 21 dzieci. Utrata sporej części majątku po Wojnie Secesyjnej, zmusiła braci do wyruszenia w trasę jeszcze kilka razy. Zabierali ze sobą również dzieci, które jednak nigdy nie przywykły do takiego sposobu zarabiania na życie. Desperacja finansowa skłoniła ich też do wystawienia się w Muzeum Amerykańskim P.T. Barnuma - szarlatana, bezwzględnego przedsiębiorcy i naciągacza - uchodzącego za "ojca" współczesnej masowej rozrywki i reklamy. Odrzucali jego propozycje współpracy wielokrotnie, ale w końcu nie mieli wyjścia. 
Ich historia jest ciekawa oczywiście ze względu na ich niezwykłą fizyczność, ale nie tylko. Trafili do Stanów, w czasach gdy azjatycki wygląd wciąż był rzadkością i budził dodatkową sensację, potem osiedlili się w jednym z najbardziej "białych" stanów, stali jego częścią i uzyskali amerykańskie obywatelstwo. Ta książka to nie tylko fascynująca historia osobista Changa i Enga Bunkerów, ale także duch Stanów Zjednoczonych tamtej epoki. 


Gorąco polecam!


Moja ocena: 6/6




"Na półce nad kominkiem w ich domu obok Pope'a, Szekspira, lorda Byrona i Zycia Jezusa Johna Fleetwooda stał też zaczytany egzemplarz Dictionary of General Knowledge... [Słownik wiedzy ogólnej...] Georg'a Crabba. Była to pierwsza książka, którą mieli na własność. Otrzymali ją jako suwenir w czasie swojej pierwszej wizyty w Londynie w 1830 roku, kiedy dopiero uczyli się czytać. W tym słowniku, w którym po raz pierwszy zobaczyli półnagie kobiety - greckie i rzymskie boginie - słowo "wolność" definiowane jest jaki "przywilej, dzięki któremu ludzie cieszą się z pewnych łask lub korzyści bez zwyczajowych ograniczeń." Ta definicja wprawiła ich w zakłopotanie. Ich własne doświadczenie z wolnością było pełne ironii, ta zaś rzadko pojawiała się w słownikach. Kochająca matka sprzedała ich w niewolę, później udało im się wyzwolić i żyć niezależnie, potem zaś sami stali się właścicielami niewolników." 

piątek, 22 listopada 2019

Olga Tokarczuk "Prawiek i inne czasy"

Autorka: Olga Tokarczuk 
Tytuł: "Prawiek i inne czasy"
Wydawnictwo Literackie, maj 2015
Czyta: Maja Ostaszewska 

Konsekwentna realizacja postanowień z początku 2019 roku: więcej Olgi Tokarczuk, więcej Wiesława Myśliwskiego. 
Powróciłam do tej powieści po wielu, wielu latach. I przyznaję, że dawno nie czytałam nic tak dołującego. Oczywiście to moje odczucie. Osoby, z którymi rozmawiałam, a które czytały tę książkę, w ogóle nie miały podobnych wrażeń. 

Prawiek to wieś w jakiejś kieleckiej dolinie. Autorka pokazuje losy jej mieszkańców na przestrzeni dziesięcioleci, z głównym naciskiem na rodzinę Niebieskich i Boskich oraz ludzi z nimi związanych. Metaforyczna opowieść o czasie, przemijaniu i zataczaniu koła przez historię. Czas jest jednym ze znaczących, o ile nie najważniejszym bohaterem. Powieść jest poszatkowana, a każdy z rozdziałów skupia się na historii konkretnej osoby, rzeczy, zjawiska lub miejsca i zatytułowany jest wg. stałego schematu: "Czas Pawła", "Czas Misi", "Czas lasu" itd. I ten czas dla wszystkiego i wszystkich się kończy... Codzienne ludzkie troski i radości z jednej strony zestawione z wielką historią z drugiej strony. "Bajkowy" świat lasu, sąsiedzkiego życia, wsi przeciwstawiony brutalnym, boleśnie realnym obrazom wojny: mordowaniu i wywożeniu sąsiadów Żydów, gwałtom niemieckich i rosyjskich żołnierzy. Powieść Olgi Tokarczuk zahacza o pierwszą wojnę światową, a kończy się w czasach PRL. Jej "bajkowość" zmniejsza się wraz z postępem akcji, aż w końcu znika. Może to wyraz zmieniającego się ducha epoki w Polsce, albo też dorastania. Jest taka scena, gdy dorosła córka Pawła Boskiego, Adelka przyjeżdża do Prawieku po wielu latach, odwiedzić samotnego ojca. Spodziewa się zastać dom swojego dzieciństwa, a widzi zdziwaczałego tatę, rozpadający się i zaniedbany budynek i uderzającą oczywistość, że nikt na nią nie czeka i nic tu po niej. Jesteśmy też oczywiście świadkami miłości: scen w wiosennym ciepłym lesie, gdy młodzi kradną sobie pocałunki, jeszcze niepewni czy rodzice zaaprobują ślub, a potem przychodzi radość i nadzieja, a jeszcze później widzimy jak życie mieli ten związek swoimi bezlitosnymi trybami: są i zdrady, i pretensje, i wódka, i osobne łóżka. I gdy przemijają kolejni bohaterowie, pojawia się na kartkach książki to gorzkie, bolesne przeświadczenie, że starość niczego nie wyjaśnia. Nic nie jest bardziej klarowne, niż było, oświecenia nie będzie.   

Piękna i mądra książka. 
Ale tak jak pisałam wcześniej: ogromnie smutna i dołująca. 


Moja ocena: 6/6

środa, 13 listopada 2019

Fiodor Dostojewski "Idiota"


Autor: Fiodor Dostojewski
Tytuł: "Idiota"
Czyta: Jacek Rozenek 

27 godzin 39 minut pełnego zachwytu!
Dobrze było poczekać 20-25 lat, żeby zapoznać się z tą klasyką literatury. Myślę, że gdybym była zmuszona do lektury tego dzieła w liceum, poszłoby w kąt nieprzeczytane, albo co najmniej obdarzone nienawiścią. Do wszystkiego najwyraźniej trzeba dojrzeć! Nie mówiąc już o moim rosnącym uwielbieniu dla dobrze czytanych audiobooków. Interpretacja Jacka Rozenka jest po prostu mistrzowska!!! W natłoku postaci dokładnie wiadomo czyim głosem mówi teraz lektor, zanim jeszcze dowiemy się tego z treści. Absolutna rewelacja! 
Tytułowy Idiota, to książę Lew Myszkin, który zupełnie bez niczego przyjeżdża do Rosji, by przejąć odziedziczony majątek. Na swój przydomek zasłużył, bo jest człowiekiem nad wyraz uczciwym, honorowym, wierzącym w dobroć i szczerość innych. Nigdy nie zakłada, że ludzie mogą mieć paskudne zamiary, działać interesownie, wyrachowanie i podstępnie. Ufa wszystkim bezgranicznie i wybacza każdą podłość. Stąd powszechnie jest traktowany jako nieszkodliwy, naiwny głupek. Dostojewski pyta czy ktoś taki może przetrwać w bezwzględnym świecie intryg, plotek, kłamstw i naciągaczy. I niestety odpowiedź nie jest optymistyczna. "Idiota" to także historia miłości bohatera do dwóch skrajnie różnych kobiet: Nastazji Filipownej i Agłai Iwanownej. Płomienny romans z zaskakującymi zwrotami akcji. Głębia, wykreowanych przez Autora postaci, zmusza do pokłonu przed jego talentem. Każdy z bohaterów jest wielowymiarowy, szeroko nakreślony, znamy jego przekonania,  słabości, upodobania. Zabrałam się za "Idiotę", bo miałam potrzebę powieści wielkiej, wszechogarniającej, dokumentnie wciągającej. I był to wybór najlepszy z możliwych!

Gorąco polecam!

Moja ocena: 6/6

piątek, 1 listopada 2019

Wiesław Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli "

Autor: Wiesław Myśliwski
Tytuł: "Traktat o łuskaniu fasoli"
Wydawnictwo Znak, maj 2006

Więcej Wiesława Myśliwskiego i więcej Olgi Tokarczuk. 
Czyż to nie były wspaniałe postanowienia na ten rok? 
Bardzo się cieszę, że ta książka czekała na mnie aż do teraz. W 2007 roku, kiedy zdobyła Nike, odrzuciły mnie od niej opisy pt.: "filozoficzny (!) monolog (!) jednego (!) bohatera". I dobrze!!! Prawdopodobnie prześlizgnęłabym się po niej, żeby na szybko sprawdzić, czym się wszyscy ekscytują i za co te nagrody. Nie sądzę, że zachwyciłaby mnie wtedy tak, jak zachwyca teraz. Wiek jednak czasami ma znaczenie. 
Do mężczyzny, żyjącego w wypoczynkowej miejscowości nad jeziorem, przychodzi nieznajomy kupić fasolę. Pora jest co najmniej niespodziewana: po sezonie, nie za dużo obcych kręci się w okolicy. Bohater powieści zaprasza go do siebie i razem siadają do łuskania fasoli, tworząc tym samym doskonałą atmosferę do zwierzeń z całego życia. Płynie ciepła, szczera, filozoficzna i bardzo mądra w swojej prostocie opowieść o trudnym dzieciństwie, wojnie, szkole dla chłopców, budowie nowego powojennego ładu, grze na saksofonie, pobliskich grobach. Czasami obcej osobie łatwiej jest wyznać swoje życie. A niektóre prawdy są uniwersalne dla wszystkich. Najpiękniejsze w prozie Myśliwskiego jest to, że te słowa płyną, porywają czytelnika, a do tego nie są górnolotne i "naukowe". Autor udowadnia, że najbardziej skomplikowane aspekty ludzkiej egzystencji można opisać w prosty sposób, nie ujmując nic wadze opisywanych wydarzeń. 

Wspaniała lektura!

Gorąco polecam!

Moja ocena: 6/6

"Wolność, już w samym słowie, można powiedzieć, kryje się jej zaprzeczenie. Podobnie jak w najpiękniejszym złudzeniu tli się rozpacz. Bo jeśli rozumieć wolność od wszystkich przymusów, to również od siebie. Przecież człowiek sam dla siebie jest najbardziej dokuczliwym przymusem. Często trudnym do zniesienia. I niektórzy nie są w stanie siebie znieść." 

piątek, 25 października 2019

Liane Moriarty "Dziewięcioro nieznajomych"


Autorka: Liane Moriarty
Tytuł: "Dziewięcioro nieznajomych"
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, wrzesień 2019

Liane Moriarty i "Dziewięcioro nieznajomych" czyli czekamy na kolejny super serial. Oby dorównał "Wielkim kłamstewkom". Prawa do ekranizacji kupiła już Nicole Kidman i stworzy serial dla platformy Hulu. Oczywiście sama zagra jedną z głównych ról.  Potencjał jest ogromny. Dziewięcioro przypadkowych osób spotyka się na turnusie w ośrodku SPA, który obiecuje uczestnikom odnowę duchową i fizyczną. Centrum zapewnia, że wszyscy kuracjusze przejdą niewyobrażalną przemianę, wyjadą odmienieni i znajdą na nowo sens życia. Trudno się nie skusić, prawda? Zwłaszcza, że z ośrodka nikt nigdy nie wyjeżdża przed czasem a recenzje w internecie są fantastyczne. Dziewięć przypadkowych osób, w tym min. autorka średnich romansów, były gracz futbolu australijskiego, wiecznie odchudzająca się, rozwiedziona matka czterech córek zjawiają się w SPA by odmienić swoje życie. 
Lekka, zabawna i optymistyczna lektura, chociaż bohaterowie zmagają się z poważnymi problemami. Ciekawe kto zagra poszczególne role? 

Polecam

Moja ocena: 4,5/6

środa, 9 października 2019

Anna Kańtoch "Pokuta"


Autorka: Anna Kańtoch 
Tytuł: "Pokuta" 
Wydawnictwo Czarne, lipiec 2019

Tak jak zapowiadałam po pierwszym przeczytanym kryminale Anny Kańtoch - "Łaska" ,dołączyłam do wiernego grona jej wielbicieli. 
"Pokutę" również czyta się świetnie! 
Czytelnika wciąga zakręcona intryga, z wieloma mylącymi wątkami. Wszystko dzieje się Przeradowie - małym, nadmorskim miasteczku po sezonie. Turyści wyjechali, a właściciele miejscowych biznesów zastanawiają się, jak przetrwać nadchodzące miesiące. Nuda wieje z każdego kąta. Do momentu, gdy mieszkańcami wstrząsa zabójstwo nastolatki - Reginy Wieczorek. Jej ciało zostało odnalezione w lesie niedaleko morza. Policja tym razem musi się zmierzyć z nadmiarem winnych: jeden morderca już siedzi za kratkami, drugi się sam zgłasza na komendę i wyznaje, że oprócz Reginy zamordował jeszcze inne dziewczyny z Przeradowa. Robił to regularnie od bardzo dawna, równo co 7 lat. Krzysztof Igielski z miejscowej komendy staje przed nie lada wyzwaniem. 
Anna Kańtoch jest królową w obrazowaniu polskich, małych miasteczek. Rok 1986, listopad w Przeradowie po sezonie, szaro, buro, większość kiosków, sklepów, barów, dyskotek zamknięta na siedem spustów. Milicjant prowadzący śledztwo idzie na kolację do swojego przyjaciela lekarza, który będzie mu mógł udzielić dodatkowych informacji (mieszka tu od lat, więc zna tego i owego, różnych ma pacjentów, słyszy wiele plotek itd.), idzie w deszczu i naprawdę czytając czujemy ten deszcze i tą listopadową słotę niemalże na sobie. W rozwikłanie zagadki znikających dziewczyn wplątana zostaje też Pola, córka właścicielki miejscowego pensjonatu, koleżanka Reginy. Podejmowane przez nią w powieści kroki  nie są zbyt mądre, ale ostatecznie wszystko jest lepsze niż totalna nuda. Czytelnik razem z bohaterami zatapia się w śledztwie na dobre. Dostajemy też od Autorki smaczki minionej epoki: milicja, która może po prostu wejść sobie do domu, ciuchy z zagranicy jako wyznacznik statusu, marlboro jako poszlaka, bo przecież to papierosy nie na kieszeń i możliwości przeciętnego obywatela. 
Jednym słowem kilka godzin wspaniałej lektury!
Polecam!

Moja ocena: 6/6

piątek, 4 października 2019

Wakacyjny miks książkowy

Wakacje, wakacje, wakacje... woda, słońce i książki... 










Autor: Jacek Dehnel
Tytuł: "Ale z naszymi umarłymi" 
Wydawnictwo Literackie, czerwiec 2019 

Polska "wyjątkowość" w pełni: czyli zombie wstają z grobów i tylko u nas takie cuda! Metafora polskiego nacjonalizmu, brutalizacji języka i obyczajów. Jako komentarz do lektury polecam wywiad z Autorem

Autor: Filip Springer
Tytuł: "Dwunaste. Nie myśl, że uciekniesz" 
Wydawnictwo Czarne, sierpień 2019

"Obok hygge, designu, kuchni, kryminałów, zamiłowania do kawy, cynamonowych bułek i lukrecji prawo Jante jest jednym z najczęściej wymienianych elementów nie tylko duńskiej, ale w ogóle skandynawskiej kultury." Powszechny stereotyp (w wielkim skrócie) mówi o tym, że prawo Jante każe znać swoje miejsce, nie wychylać się i nie myśleć, że jest się lepszym od innych. 
Jeden z bohaterów mówi: "Jesteśmy ciągle dość jednolitym krajem, lubimy robić wszystko tak samo. Ramy normalności w Danii są bardzo wąskie". Po czterech latach mieszkania w Danii pozostaje mi tylko się zgodzić z tym. Ale czym naprawdę jest prawo Jante? Okazuje się, że niewiele osób potrafi precyzyjnie odpowiedzieć. Nawet autorzy piszący o Danii nie do końca rozumieją to pojęcie, a na pewno nie znają jego źródeł. Filip Springer w swojej reportersko - fikcyjnej opowieści wyrusza na Północ, aby trafić do Jante. 



Autor: Iweala Uzodinma 
Tytuł: "Ani złego słowa" 
Wydawnictwo Poznańskie, wrzesień 2019

Wstrząsająca opowieść o odkrywaniu własnej tożsamości, o walce w dążeniu do wyznaczonych standardów, o zmaganiach z kreowanym przez Kościół wielkim i niszczycielskim poczuciem winy. To także książka o podwójnej dyskryminacji: ze względu na orientację i kolor skóry. Niestety bez szczęśliwego zakończenia. 


Autor: Alex Michaelides
Tytuł: "Pacjentka" 
Wydawnictwo W.A.B, marzec 2019

Szczęśliwa żona i zawodowo spełniona malarka i fotografka, pewnego dnia pięć razy strzela mężowi w głowę, a potem przestaje mówić i kończy w zakładzie psychiatrycznym. Czy potrzeba jeszcze większej zachęty do lektury tego psychologicznego thrillera? 



Autor: B.A. Paris 
Tytuł: "Za zamkniętymi drzwiami" 
Wydawnictwo Albatros, luty 2017

Jeżeli coś wydaje się tak idealne, że aż nieprawdopodobne, to pewnie właśnie takie jest. A jeżeli z najcudowniejszego związku nie masz wyjścia (chociaż byś nawet nie chciała akurat teraz wychodzić), to już jesteś ofiarą. Wciągający thriller o idealnym małżeństwie i nadciągającej nieuchronnej katastrofie. Na szczęście perfekcjoniści też popełniają błędy.